Tak więc o to po długim już czasie spędzonym za obiektywem naszło mnie trochę na przemyślenia...
1) Co właściwie kręci mnie tak bardzo w fotografii?
Porównując okresy mojej aktywności w tejże dziedzinie jestem pewien odpowiedzi: Ludzie. Nie ważne, czy zdjęcia wychodzą dobrze ,czy źle. Najważniejszą radością jaką czerpię z sesji i koncertów jest właśnie obcowanie z ciekawymi osobistościami i nawiązywanie nowych kontaktów. Choćby był mróz -20, światło beznadziejne, szaruga i brak porządnego miejsca, jeżeli można potem wybrać się z modelką/modelem na kubek ciepłej kawy, albo pośmiać się w pociągu z ludzi na peronie, czy po prostu powymieniać dobrymi filmami, czy zespołami, wtedy sesję mogę uznać za udaną. Nie dość ,że zdjęcia robią się wtedy same, gdy wszystko nie jest sztywne, to i wszystkim dookoła od razu jest raźniej.
2) idealna modelka/model
Rzecz utopijna chciało by się rzec. Wysoka, szczuplutka, blondyneczka, duży biust... Nie prawda! Cechą którą przede wszystkim powinna posiadać każda modelka to jak już pisałem wyżej poczucie humoru i otwartość! Pomijając jednak te cechy bardzo ważna jest mimika twarzy, oraz świadomość ciała. Są zdjęcia przy których ludzie patrzą się głównie na ciało jednak... Czy nie macie czasem takiego wrażenia ,że gdy spoglądacie się w oczy modelki widzicie jakby po prostu wykonywała swój obowiązek, miała minę całkowicie nie adekwatną do sytuacji? Np. W bardzo erotycznych aktach, gdzie założeniem jest pokazanie pożądania dwojga osób widać na twarzy znudzenie, albo po prostu spoglądanie się w przestrzeń bez emocji? Takiemu czemuś mówimy NIE! Nawet jeśli modelka ważyła by 80 kilo, miała brodę i wzrost karła, ale potrafiła coś sobą zaprezentować, uzewnętrznić emocje... Brawa dla Niej, będę zabijał by zrobić jej zdjęcia.
3) sprzęt.
Tak więc oto co myślę na temat sprzętu/postępu/ kwestii "nie robię dobrych zdjęć bo nie stać mnie na sprzęt"... Uważam (trochę chyba jednak inaczej niż większość dobrych fotografów), że sprzęt jednak potrafi zrobić bardzo wiele. Nie, nie mówię, że to aparat robi zdjęcia, tylko człowiek za nim... Jednak wygląda to tak iż jeżeli kogoś stać na jasny obiektyw z ładnym rozmyciem tła, to jego horyzonty kreatywności i możliwości automatycznie się rozszerzą- z prostych przyczyn- bo mając obiektyw np (tak, wiem... ekstremalny przykład) ze światłem 5,6 , nie będzie miał możliwości uzyskania właściwie jakiegokolwiek bokehu, a na pewno nie w porównaniu do osoby z pełną klatką i Stałką o świetle 1,4. Przykładów jak sprzęt potrafi ograniczać jestem w stanie wymienić masę. Przez bardzo długi czas nie posiadałem żadnego szerokiego kontu... Nie mówię tu o super jasnym Nikorrze itp, ale nawet brakowało mi głupiego kita, co to by miał chociaż 35mm na szerokim końcu. Tak więc mogłem zapomnieć o wszelakich widokach (zważywszy na to ,że mój zakres wynosił 75-300mm ,czyli stałka 50 i sigma 70-300) i krajobrazach, tak samo jak o wszelakich zdjęciach grupowych.
Brak szerokiego konta może wydawać się ekstremalnym przykładem, jednak idźmy dalej. Jak ktoś miał by szansę robić zdjęcia ślubne bez lampy błyskowej... Da się jeżeli mamy powiedzmy użyteczne ISO chociażby 800, a jak każdy wie tak naprawdę wystarczające było by dopiero 1600... Co kosztuje rzecz jasna i to nie mało
Sprzęt więc wg. mnie o ile nie jest usprawiedliwieniem do "nie mam sprzętu- nie robię dobrych zdjęć" jest usprawiedliwieniem do "z lepszym sprzętem robił bym lepsze zdjęcia"...
Oczywiście jeżeli ktoś posiada odpowiednie doświadczenie.
Osobiście jeżeli miał bym wyobrazić sobie sprzęt który nie ograniczał by mnie w żaden sposób był by to aparat z pełną klatką, użytecznym ISO do 1600. Obiektywy- 24-120 f4.0 (miła była by stabilizacja)+ dobra stałka typu 50mm 1.4 (do portretów) i coś pokroju 70-200 f2.8+ lampa błyskowa.
Brzmi utopijnie? Nie koniecznie. Uważam to za kwestię czasu. Jak każdy wie technika idzie do przodu... Tak więc taki Nikon D700 po pojawieniu się następcy przestanie kosztować 5500-7000zł, a zacznie 3000-5000 (używka). Sprzęt tanieje. Pojawi się coś co będzie posiadało użyteczne ISO 6400 i będzie w cenie aktualnego D700. Nie będzie to jednak oznaczać ,że moje wymagania co do sprzętu wzrosną.
Na sam koniec chciałbym zareklamować fotografię analogową. Nie stać Cię na lustrzankę? Możesz zrobić zdjęcia sto razy lepsze niż cyfrą kupując starego zenita, bądź jeśliś bardziej zamożny yashikę, czy cokolwiek innego średnioformatowego. Gwarantuję lepszą jakość i więcej zabawy.
1) Co właściwie kręci mnie tak bardzo w fotografii?
Porównując okresy mojej aktywności w tejże dziedzinie jestem pewien odpowiedzi: Ludzie. Nie ważne, czy zdjęcia wychodzą dobrze ,czy źle. Najważniejszą radością jaką czerpię z sesji i koncertów jest właśnie obcowanie z ciekawymi osobistościami i nawiązywanie nowych kontaktów. Choćby był mróz -20, światło beznadziejne, szaruga i brak porządnego miejsca, jeżeli można potem wybrać się z modelką/modelem na kubek ciepłej kawy, albo pośmiać się w pociągu z ludzi na peronie, czy po prostu powymieniać dobrymi filmami, czy zespołami, wtedy sesję mogę uznać za udaną. Nie dość ,że zdjęcia robią się wtedy same, gdy wszystko nie jest sztywne, to i wszystkim dookoła od razu jest raźniej.
2) idealna modelka/model
Rzecz utopijna chciało by się rzec. Wysoka, szczuplutka, blondyneczka, duży biust... Nie prawda! Cechą którą przede wszystkim powinna posiadać każda modelka to jak już pisałem wyżej poczucie humoru i otwartość! Pomijając jednak te cechy bardzo ważna jest mimika twarzy, oraz świadomość ciała. Są zdjęcia przy których ludzie patrzą się głównie na ciało jednak... Czy nie macie czasem takiego wrażenia ,że gdy spoglądacie się w oczy modelki widzicie jakby po prostu wykonywała swój obowiązek, miała minę całkowicie nie adekwatną do sytuacji? Np. W bardzo erotycznych aktach, gdzie założeniem jest pokazanie pożądania dwojga osób widać na twarzy znudzenie, albo po prostu spoglądanie się w przestrzeń bez emocji? Takiemu czemuś mówimy NIE! Nawet jeśli modelka ważyła by 80 kilo, miała brodę i wzrost karła, ale potrafiła coś sobą zaprezentować, uzewnętrznić emocje... Brawa dla Niej, będę zabijał by zrobić jej zdjęcia.
3) sprzęt.
Tak więc oto co myślę na temat sprzętu/postępu/ kwestii "nie robię dobrych zdjęć bo nie stać mnie na sprzęt"... Uważam (trochę chyba jednak inaczej niż większość dobrych fotografów), że sprzęt jednak potrafi zrobić bardzo wiele. Nie, nie mówię, że to aparat robi zdjęcia, tylko człowiek za nim... Jednak wygląda to tak iż jeżeli kogoś stać na jasny obiektyw z ładnym rozmyciem tła, to jego horyzonty kreatywności i możliwości automatycznie się rozszerzą- z prostych przyczyn- bo mając obiektyw np (tak, wiem... ekstremalny przykład) ze światłem 5,6 , nie będzie miał możliwości uzyskania właściwie jakiegokolwiek bokehu, a na pewno nie w porównaniu do osoby z pełną klatką i Stałką o świetle 1,4. Przykładów jak sprzęt potrafi ograniczać jestem w stanie wymienić masę. Przez bardzo długi czas nie posiadałem żadnego szerokiego kontu... Nie mówię tu o super jasnym Nikorrze itp, ale nawet brakowało mi głupiego kita, co to by miał chociaż 35mm na szerokim końcu. Tak więc mogłem zapomnieć o wszelakich widokach (zważywszy na to ,że mój zakres wynosił 75-300mm ,czyli stałka 50 i sigma 70-300) i krajobrazach, tak samo jak o wszelakich zdjęciach grupowych.
Brak szerokiego konta może wydawać się ekstremalnym przykładem, jednak idźmy dalej. Jak ktoś miał by szansę robić zdjęcia ślubne bez lampy błyskowej... Da się jeżeli mamy powiedzmy użyteczne ISO chociażby 800, a jak każdy wie tak naprawdę wystarczające było by dopiero 1600... Co kosztuje rzecz jasna i to nie mało
Sprzęt więc wg. mnie o ile nie jest usprawiedliwieniem do "nie mam sprzętu- nie robię dobrych zdjęć" jest usprawiedliwieniem do "z lepszym sprzętem robił bym lepsze zdjęcia"...
Oczywiście jeżeli ktoś posiada odpowiednie doświadczenie.
Osobiście jeżeli miał bym wyobrazić sobie sprzęt który nie ograniczał by mnie w żaden sposób był by to aparat z pełną klatką, użytecznym ISO do 1600. Obiektywy- 24-120 f4.0 (miła była by stabilizacja)+ dobra stałka typu 50mm 1.4 (do portretów) i coś pokroju 70-200 f2.8+ lampa błyskowa.
Brzmi utopijnie? Nie koniecznie. Uważam to za kwestię czasu. Jak każdy wie technika idzie do przodu... Tak więc taki Nikon D700 po pojawieniu się następcy przestanie kosztować 5500-7000zł, a zacznie 3000-5000 (używka). Sprzęt tanieje. Pojawi się coś co będzie posiadało użyteczne ISO 6400 i będzie w cenie aktualnego D700. Nie będzie to jednak oznaczać ,że moje wymagania co do sprzętu wzrosną.
Na sam koniec chciałbym zareklamować fotografię analogową. Nie stać Cię na lustrzankę? Możesz zrobić zdjęcia sto razy lepsze niż cyfrą kupując starego zenita, bądź jeśliś bardziej zamożny yashikę, czy cokolwiek innego średnioformatowego. Gwarantuję lepszą jakość i więcej zabawy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz